XXII niedziela zwykła rok A (29.VIII.2011)
- Szczegóły
- Kategoria: Kazania
- Utworzono: sobota, 27, sierpień 2011 21:56
- Opublikowano: sobota, 27, sierpień 2011 21:56
- Super User
- Odsłony: 403
O Jezusie uczącym prawdy, czyli... prawda o sobie drogą do szczęścia.
parafia Bł. Jana Pawła w Pszczynie
29.VIII.2011
Rozpoczynam od pewnego doświadczenia znanego każdemu chyba z nas. Otóż zadaję pytanie: czy choć raz w życiu przydarzyło się wam chcieć być kimś innym? Myślę, że nie ma wśród nas ani jednej takiej osoby, która odpowiedziałaby przecząco. Przynajmniej w dzieciństwie stwarzaliśmy sobie swój własny świat. Dziewczynki chcą być księżniczkami, chłopcy wojownikami itp. Nie jest to pewnie element jedynie dziecięcy, choć być może wielu z nas z tego wyrasta - faktycznie dojrzałego osobowościowo człowieka określa się jako pogodzonego ze sobą. Ideały jednak nie istnieją i wielu z nas wciąż marzy się bycie kimś innym niż jest się w rzeczywistości.
Żyjemy bardzo pod wpływem mediów i marzą nam się pozycje osób wpływowych, lata lecą i zatrzymanie młodości wielu paniom i nie tylko spędza sen z powiek, czy choćby ów sąsiad z przeciwka, który ma lepsze okna, może stać się źródłem niepokoju i zazdrości.
Tak myślę o tej naszej mentalności dzisiaj szczególnie. Kończą się wakacje, czas urlopowy, dla wielu z nas wyczekiwany przez cały rok. Nadejdzie codzienność, szarość. Nadejdzie prawda o rzeczywistości. Mam wrażenie, że nas Jezus już dzisiaj zachęca do życia tą prawdą na co dzień. Prawdą o sobie samym.
Kiedyś Tomasz Merton, trapista i wielki duchowy mędrzec napisał, że wiek XX jako poświęcony kultowi użycia, jest zakłamany. W takim świecie nie ma miejsca naprawdę. Dlatego wszystko, cokolwiek w świeci tym powstaje - z reguły może być skażone pozorem. Zauważcie jednak, że już w czasach Jezusa, dokładnie prezentuje to scena z dzisiejszej ewangelii, człowiek miał problem z prawdą.
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.
Jezus daje naukę bardzo praktycznej mądrości życia prawdą. Trzeba zrozumieć, że przyjemność, komfort, niekoniecznie są symptomami życia prawdziwego. Pogoń za nimi może uczynić całe ludzkie życie złudzeniem. To życie prawdą, o którym mówi Jezus i do którego zachęca w przypadku swoich uczniów. tutaj nabiera praktycznego wymiaru. Jest ostrzeżeniem. Uważaj na złudzenia - bo nigdy nie przyniosą ci faktycznej korzyści. Stracisz podwójnie.
Wiecie, ponoć Święty Dominik nosił zawsze przy sobie Ewangelię. Kiedy to usłyszałem po raz pierwszy wcale się nie zdziwiłem. Nawet do małej damskiej torebki dzisiaj można włożyć całe Pismo Święte. Dopiero ktoś mi musiał uzmysłowić, że przecież w XIII wieku te księgi były ogromne. Noszono je na pasach albo jak my tornistry - kosztowało to wiele trudu. Mówię to dla zachęty - abyśmy nosili tę dzisiejszą Ewangelię zawsze przy sobie. W swojej świadomości. Aby zapadła w nas ta przemowa Jezusa. Te nauki Jezusa o konieczności Jasnego rozeznania i uznania prawdy - o sobie i o otaczającym świecie.
Cóż zatem - dla ukazania egzystencjalnej, praktycznej warstwy tego nauczania - znaczy w życiu współczesnego człowieka, mieszkańca tej parafii, Polaka, Ślązaka, człowieka XXI wieku, prostego czy wykształconego - życie prawdą, nie udawanie kogoś innego?
Każdy z nas w życiu znajduje się na trzech płaszczyznach.
Ja w stosunku do siebie samego.
Ja w stosunku do drugiego człowieka.
Ja w stosunku do Boga.
Każdy. Nawet samotnik. Nawet niewierzący.
Żyć prawdą w odniesieniu do siebie samego oznaczać może pokorę wobec siebie - uznanie, że można się pomylić i świat się nie zawali. Że jest się słabym człowiekiem i pełnym wad.
Żyć prawdą w odniesieniu do drugiego człowieka oznaczać może pokorę w stosunku do jego inności. Nie zawsze mamy rację - często ten, o którym byśmy nawet nie pomyśleli - może pewne rzeczy znać lepiej. Nawet żona czy mąż - bo któż nie doznał walki o tzw. ostatnie słowo? Ale i umiejętność pełnej miłości krytyki, gdy ten popełni błąd - bo też jest słabym człowiekiem i pełnym wad.
Żyć prawdą w odniesieniu do Boga oznaczać może pokorę wobec Jego wielkości, pokorę, która zawsze prowadzi do modlitwy i uznania swojej zależności wobec Niego. Do ufności, iż to, co On chce, zawsze jest najlepsze, a na pewno lepsze od tego, czego chce się samemu.
Ponawiam pytanie: czy choć raz w życiu przydarzyło się wam chcieć być kimś innym? Myślę, że nie ma wśród nas ani jednej takiej osoby, która odpowiedziałaby przecząco. Mój ulubiony filozof - Emmanuel Levinas mówił o czymś takim jak „epifania twarzy” - objawienie ludzkiej twarzy. Ludzka twarz zawsze będzie piękniejsza od maski. Życzę i sobie i wam, byśmy to w końcu zrozumieli.

