O mnie

Drukuj

Z całą pewnością urodziłem się na szynach... I nie chodzi mi o to, że niby moja biedna mama postanowiła ot tak po prostu powić dziecię nieopodal torów kolejowych, nie, nie. Ja raczej zostałem wyrzucony z pędzącego pociągu. I był to niewątpliwie superszybki ekspres na trasie wieczność - wieczność przez stację: doczesność.