Drukuj PDF
User Rating: / 1
PoorBest 

 

Z całą pewnością urodziłem się na szynach... po prostu musiałem się urodzić...

I nie chodzi mi o to, że moja biedna mama wpadła nagle na pomysł, by urodzić syna nieopodal torów kolejowych. Najpewniejszy wydaje mi się taki wariant: mnie po prostu wyrzucono z pędzącego pociągu. Taki superekspres na trasie: wieczność - wieczność. Przez: doczesność.

Niech no ja znajdę tego, kto mnie wtedy wyrzucił...

Urodziłem się: 30. grudnia 1971 roku w Wodzisławiu Śląskim.
Zacząłem mówić: późno. Na tyle późno, by zaniepokoić tym faktem moich rodziców.
W końcu zacząłem. I pewnie niektórzy do dzisiaj tego żałują.
Zacząłem chodzić: nie pamiętam kiedy. Wiem jednak na pewno, że od zawsze - szybko.
Uczyłem się: w I LO w Wodzisławiu Śląskim. Po maturze (z łaciny!!! tzn. również z łaciny) studiowałem w WŚSD w Katowicach. Zostałem księdzem: 16 maja 1998 roku.
Moje parafie: pierwsza miłość - Św. Antoni, Chorzów. Druga milość: Bożego Narodzenia w Halembie.
Potem: znalazłem się w (na) Sądzie / Dies irae dies illa!!!!
W 2008 obroniłem pracę magisterską z prawa kanonicznego. O prawdzie wyrokowej. To znaczy prawdzie wyrażonej w wyroku. Niedawno skończyłem pisanie doktoratu. O prawie i ochronie, Tzn. prawie do sądu i ochronie nierozerwalności ;-)
A teraz już z pewnym dystansem do własnej powagi:

Lubię:.... poezję (?), rosół z makaronem i kolor niebieski (ciekawe, kto wpadł na pomysł, że to z Szymborskiej...). Nie lubię rosołu z makaronem. I lubię kolor zielony.
Ulubiony autor: Miłosz, Herbert, Baczyński, Szymborska, Tischner, Kołakowski, i... jeszcze Ktoś ;-)
Ulubiona muzyka: Bach, Chopin, Pat Metheny, Jopek, Steczkowska, Gaba Kulka.
Jakkolwiek bądź... jestem.

Tablica informacyjna

chce powiedziec, ze...


ius est ars aequi et boni...
a tak poza tym to prosze o niewysylanie spamu na moj adres

Visitors Counter

1677
TodayToday5
YesterdayYesterday20
This WeekThis Week130
This MonthThis Month91
All DaysAll Days1677